- Kowalski, długo jeszcze będziecie stroić ten telewizor? Zaraz wiadomości. Musimy wiedzieć co w Zonie piszczy.
- Już prawie skończyłem. Muszę tylko dostroić częstotliwość na... Rico, oddaj mi tą antenę. No - już gotowe.
- Szeregowy, śledziki są?
- Już niosę, szefie. Trochę świecą ale popijemy kozakiem i będzie wesoło.
- Cicho panowie, zaczyna się...
Na ekranie telewizora rodem z czasów ZSRR ukazała się miła Swietłana, przedstawiająca flesz wydarzeń.
"Wiadomości ze świata - Wczoraj w godzinach nocnych z nowojorskiego lotniska skradziono wart pięćset dolarów samolot marki Made in Russia. Pasażerowie szczęśliwie uszli z życiem. Wielu z nich bredziło potem o zwierzętach, które to miały pilotować skradzionego Tupolewa"
- Nikt w tych czasach nie może czuć się bezpieczny, co nie Szeregowy? W każdym mieście znajdą się zwyrodnialcy gotowi sterroryzować matki z dziećmi aby ukraść nic nie wartą maszynę do latania.
- Ale szefie to przecież mówią o...
- Milczcie, żołnierzu. Jakbym pytał was o zdanie to bym powiedział "Co o tym myślicie Szeregowy". Pytając "co nie" chcę słyszeć odpowiedź "co nie"! Zrozumiano?
- Tak jest - powiedział bez przekonania.
"Wiadomości z kraju - Szanowany stalker i barman najsłynniejszej speluny w Zonie o nazwie Sto Radów, uciekł, oddając się w ręce SBU. Na przesłuchaniu twierdził, że widział nowy typ mutanta. Szczegółowy rysopis bestii pokazujemy na ekranie:
Według ustaleń śledczych z SBU, potwory te mogą być szczególnie niebezpieczne dla populacji okoni pobliskich stawów i wyrobisk. Uprasza się stalkerów przebywających w pobliżu Baru, by zachowali szczególną ostrożność."
- Na sardynki z odzysku. Doktor X sklonował nasze ciała i wypuścił do Zony. - zawołał Skipper.
- E szefie... ale to chyba nas pokazują.
- Szeregowy, twoja teoria ma tyle wspólnego z prawdą co Rico z logicznym myśleniem. Te klony przybyły tu, aby pokrzyżować nasze plany zniszczenia Monolitu. Kowalski! - wyrwałem się z kontekstu. Mówili tam coś jeszcze w wiadomościach?
- Nie wiem czy dobrze zrozumiałem, bo - szef wie - Ukraiński nie jest moją mocną stroną. Gdyby to było Suahili albo peruwiański, to w ciemno wyrecytowałbym...
- Skończycie w końcu to zdanie, żołnierzu?
- No więc mówię, że jeżeli dobrze zrozumiałem, to według Swietłany LA nie będzie. Chyba mowa o Los Angeles...
- Do jasnej Anielki. Los Angeles nie będzie? To wszystko przez sovietów

... znaczy się Ruskich. Panowie, zasiedzieliśmy się tu. Pora wyjrzeć z tej nory i iść do Prypeci. Tam musi być jakaś cywilizacja. Kowalski - raportować mi tu naszym położeniu.
- Według moich obliczeń, popartych zdrową dawką Kozaka, znajdujemy się jakieś dziesięć kilometrów na południe od Prypeci. Aby się tam dostać musimy przejść niezauważeni obok Mózgozwęglacza. Lemury, Rico i pozbawiona rozumu Marlenka wyjdą z tego bez szwanku, ale nam może przepalić mózg - na chwilę przerwał, po czym niepewnym głosem dodał - wymyśliłem pewien wynalazek...
- Kowalski. Ile razy wam mówiłem, że wasze wynalazki przyprawiają mnie o gęsią skórkę. Ale dobra. Co tam wymyśliliście?
- Aby osłonić nasze mózgi przed szkodliwym działaniem fal psionicznych, musimy uzbroić nasze głowy w urządzenia kolidujące z imperatywami tego ustrojstwa. Analizując ideę koncepcji założeń opartych na złożoności tego projektu doszedłem do wniosku, że jedynym narzędziem będącym w stanie tego dokonać jest... ten oto durszlak.
- Nie mogliście tak od razu, Kowalski? Przez to wasze gadanie miałem wrażenie, że Mózgozwęglacz już na mnie działa. Ale do rzeczy. Szeregowy, idźcie z Rico odurzyć Marlenkę i powiadomić ogoniastych o wymarszu.
- Tak jest, Szefie. Chodź Rico. Skąd masz taką ładną czapeczkę z trąbą słonika?
- Snork, a bo ja wiem?
---------------------------------------
Podziękowania dla
Dżuz za korektę