Co tu dużo mówić, ale zaje*iste.

Główny bohater doprawdy urzekający, szwarccharaktery też niczego sobie. Fajny masz, Ric, parasol. Oglądałem z prawdziwą przyjemnością, często się szczerzyłem, bo i jak się nie cieszyć, słysząc te wszystkie teksty. Jedyna uwaga, te wszystkie bossy w ostatniej części za szybko padały. Najemnicy byli trzystrzałowi, Ty też, Dżentelmen Menie, dałeś się głupio zrobić. Nie lepiej byłoby na przykład przesunąć numer z gumą z walki z Afro Ninja na sam koniec i przygotować dla Nicka jakieś niespodzianki, żeby było mu trudniej, czy coś? Aha, planujecie nagrać coś jeszcze?
"Lasery, dziwki i wóda, życie jest piękne."
