przez Woland w 12 Kwi 2013, 22:24
Vandr, ja pierwszy pisałem że to nie byli dekadentyści, nihiliści czy mizantropi!
Nietzsche na przykład pisał iż "człowiek jest czymś co pokanenem być powinno", jednak tu chodziło o przezwycieżenie człowieka w sobie, "człowiek jest przejściem i zanikiem". Chodziło o to by w duszy "porodzić gwiazdę tańczącą", czyli by stać się nadczłowiekiem.
A dekadentyzm i nihilizm zawsze to co złe i z często używane w kontekście chrześcijaństwa.
Zresztą walką z nihilizmem był właśnie nadczłowiek. Jak to?
"Bóg jest martwy" jak na rynku obwieścił szaleniec. A więc podstawa dawnego świata runęła. Upadła dawna podstawa, dawny porządek. Nie ma natomiast nowe porządku w miejsce starego. I tym był nadczłowiek- nadczłowiek dążył do stania się bogiem, cała koncepcja nadczłowieka, przewartościowania wszystkich wartości, woli mocy, wiecznego powrotu to właśnie nowy porządek mający uchronić przed nihilizmem.