Analon mnie prosił, to się wypowiem

W czasach liceum jako-tako interesowałem się tematem, więc umówiłem się z kumplem na sparring - z racji, że miał dwa ninja-to made in China czy inny Wietnam (obrazek poniżej). Znaleźliśmy dość ustronne miejsce i zaczęliśmy majtać tym żelastwem na prawo i lewo - koniec końców zaczęło się robić gorąco, więc pierw ściągnęliśmy kurtki,a potem rękawice, niepomni śmiertelnego niebezpieczeństwa

Koniec końców, wyszło na to, że rozciąłem temu maślakowi nadgarstek po kości, a ten prawie mi zemdlał jak ciota - musiałem biec do pobliskiego domu prosić o bandaże.
Tak czy siak, morał z tego taki, że na początek warto zainwestować w bokken czy bo, a nie broń ostrą.
Obiecane zdjęcie hińskiego gunwa: