Jeśli chodzi o to czy lubię mangę/anime czy nie to mam mieszane uczucia. Coś tam się sztuką interesuję, tą popularną - że tak powiem - chyba najwięcej i jakoś nieszczególnie ten japoński styl na mnie oddziałuje. Chyba dlatego, że coś kiedyś nawet próbowałem sam rysować, ale jakoś nie potrafiłem się wstrzelić w ten kanon postaci i w specyficzną konwencję rysowania różnych elementów; jak dla mnie w większości stylów mamy do czynienia ze zbytnim przerysowaniem pewnych elementów. Co nie znaczy, że nie lubię mangi tak po całości i do końca - jest parę tytułów, które mi się spodobały, choć wielkim fanem nigdy nie będę.
Jeśli chodzi o anime, to już dość dawno temu w naszej telewizji był emitowany taki serial "Magiczny Kamień" (
Power Stone w wersji ENG, trochę mi zajęło przypomnienie sobie jego tytułu). Spodobał mi się nie ze względu na kreskę, ale bardziej dzięki samej historii, choć anime to jest oparte podobno na grze; tak przynajmniej wyczytałem próbując znaleźć tytuł. Jak można się spodziewać, nie ma tam nie wiadomo jakiego przesłania, ot znowu trzeba ocalić świat, ale jest ciekawy - dekadencko-cyrkowy

- klimat. Akcja dzieje się (chyba) jakoś na początku XX wieku, główny bohater - anglik - paraduje w czerwonym 'kombinezonie' pilota, białym szaliku i goglach, które w tej pozycji utrzymuje chyba tylko jego bujna grzywka, i ze swoją ferajną robi sobie tour dookoła globu, próbując ochronić świat przed złem. Reszta kompaniji (złożona z obywateli wielu zakątków ziemi) też jest mocno ikoniczna jeśli chodzi o stylizację, ale sympatyczna; można się też doszukać całkiem strawnego choć niezbyt inteligentnego humoru. Serial strasznie niepoważny, ale w sam raz na letnie pranie beretu, a jak na adaptację gry to naprawdę da się go oglądać

Można znaleźć dość sporo na YT.
Z całkiem innej beczki jest natomiast pewna manga, właściwie jedyna, która mi się spodobała, o której pewnie wielu fanów słyszało a która nosi tytuł "Eden: It's an Endless World". A spodobała mi się dlatego bo raz, że rysowana jest fantastycznym, bardzo realistycznym (jak na mangę

) stylem, takim jaki jestem w stanie zaakceptować a dwa, że gatunkowo wpisuje się w tzw.
post-apo. Tyle, że apokalipsa nie przyszła pod postacią wojny atomowej tylko... a z resztą jak ktoś będzie chciał to sobie sprawdzi, nie będę zdradzał za dużo

No i problematyka jest naprawdę poważna, podejście autora też nietuzinkowe: gnostycyzm w mandze jak dla mnie to już coś

Szczerze polecam jak ktoś lubi mangę (choć może i tym nielubiącym by się spodobała),
post-apo i oczekuje czegoś więcej niż tylko naparzania się na kule ognia albo coś w ten deseń

---------------
P.S. Zapominałem jeszcze dodać, że jak byłem mały uwielbiałem "Muminki", za jakiś taki oniryczny klimat. Lubiłem też "Pszczółkę Maję", ale już nie tak bardzo.