Przedstawię Wam królika, którego dostałem od sąsiada za to, że przynosiłem mu brukiew.
Dla królików rzecz jasna. Jest u mnie już jakiś miesiąc, a że, nie ukrywam, trzymam
go na obiad, a przybrał sporo masy, jego dni są policzone. Wabi się "Smutek", co obrazuje
jego nieciekawą sytuację. Imię wymyślił mu Legat Martinus, który regularnie podejmował
próby nakłonienia mnie do wypuszczenia Smutka i rujnował moją psychikę. Nawet mu się udało,
pewnej nocy śniłem, że go zabijałem... No cóż... Królik jest dobry...


Dodam, że to samiec, gdyż potrafi być agresywny.