przez Pangia w 29 Kwi 2013, 18:53
A tam, marudzicie. Jak kiedyś po praktykach wracałem do domu zje♥any i robiłem jeszcze sobie drobne zakupy, to też jednym zdaniem zamknąłem kolesiowi usta, bo przylazł z paragonem do kasjerki, jakimś krawatem i twierdził, że ktoś od niego wcześniej tu kupował, ale wziął nie to, co trzeba i on chciał wymienić. OK - nie ma problemu, tylko dlaczego robi to przed 22:00? Co mu to ku♥wa przeszkadzałoby przyjść następnego dnia?! Jeśli "po odejściu do kasy reklamacji się nie uwzględnia", to jeden ch♥j kiedy on przyjdzie, ale i tak w większości przypadków jest tydzień czy dwa i jakby przyszedł rano, to to samo by zdziałał. Ale nie. Przez to jego pierd♥lenie kasjerka musiała się jemu tłumaczyć, a ja stałem z colą i babeczkami czekając, aż łaskawca poczeka te 5 minut, aż ktoś inny do niego przyjdzie. Zaczął coś marudzić, że w ogóle go tu nie powinno być, to ja odparłem "Ja też już powinienem być w domu, a nie tu stać". Zamknął się od razu i grzecznie przesunął na bok, tylko patrząc na mnie spode łba, bo ktoś się ośmielił jaśnie panu klientowi zwrócić uwagę. Tuman jeden i tyle. A wcale jakoś specjalnie dziwnie nie byłem ubrany - chyba byłem w roboczym ubraniu, ale miałem na sobie normalną bluzę, więc jak facet był tak głupi jak myślałem, to pomyślał, że to dżinsy, a i tamten kolo jakimś konusem nie był - porównywalnie wyglądaliśmy.
Proszę państwa, sto pięćdziesiąt kilometrów na godzinę w ciągu kilku sekund, wspaniały wynik. Gdyby w ten sposób można było wypie*dolić z polskiej polityki tych wszystkich śmieci z Okrągłego Stołu, Leszka Millera, byłoby… cudownie i każdemu bym ku*wa kupił po takim Ferrari, byleby w piz*u pojechali tym PROSTO do swojego ukochanego… Izraela. SYJONIŚCI Europy, jedźcie do siebie! Pozdrawiam, Zbigniew Stonoga. Nie jestem antysemitą!