



Tajemniczy.








Cały czas się nie zmieniam i moja dorosłość idzie wraz z wiekiem a nie stereotypem bo mam więcej 18 lat, przekroczyłem próg...














Chopie, nie użalaj się nad sobą. Na świeże powietrze nie wychodź dla ludzi, tylko dla siebie - rower między nogi i zaiwaniaj gdzieś. Albo przyznaj sam przed sobą, że jesteś leniwy i wolisz napierdzielać na klawiaturze zamiast coś ze sobą zrobić - jak ja, bo biję się w pierś, że niemal wszystkie moje problemy są z mojej winy, głównie lenistwa i braku odwagi. Teoretycznie też jestem introwertykiem (a może bardziej ambiwertykiem), ale to nie jest usprawiedliwienie dla płaszczenia dupy w domu. Jak nie chcesz się spotykać z ludźmi, to realizuj swoje zainteresowania samotnie, a od ludzi i tak się nie da uciec.
Mniej graj. Niezależnie od ilości czasu spędzonego przy kompie jeśli masz problemy z nauką, to się skup na niej, a nie na grze czy innych rozrywkach.
A masz coś na poparcie tej deklaracji? Poważnie piszesz, nie widzę nic dorosłego poza tym. Jeśli jesteś dorosły, a nie dałeś sobie rady w pierwszej klasie szkoły średniej, to musisz być poddany terrorowi ze strony nauczycieli i innych uczniów.


De Mios napisał(a):Tak, nie ma to jak wyrywanie z kontekstu. To co napisałeś nijak ma się do tego, że mam problemy z nauką, bo nie mam żadnych. Wszystko stoi za sprawką ludzi. Tak przynajmniej sądzę. W pierwszym semestrze, miałem oceny takie jak 4, 5 ew. 3. Wtedy jeszcze nikt nie znał się na tyle i nie naciskali na mnie tak jak naciskali teraz. Wszystko zaczęło się sypać, kiedy zaczęli mniej szanować mnie i moje rzeczy. Zaczęło się oczernianie i wiele innych rzeczy, których nie życzę nikomu.
De Mios napisał(a):Co do terroru, to tak, zgadza się. Wszystko było zgłoszone wychowawcy, szkole, która nie zrobiła z tym kompletnie nic. Moje rzeczy były niszczone i mniej zdatne do użytku. Nauczyciele jakich poznałem nie życzę nikomu. Podam przykład jednej sytuacji. Zostałem wyśmiany przez nauczyciela i klasę za to, że przerzucam przy odpowiedzi ciężar na drugą nogę, zwyczajnie ze stresu. Druga sytuacja u tego samego nauczyciela. Oddaję kartkówkę, która miała delikatny urwany kawałek, wielkości ledwie pół grosza. Usłyszałem, że to kartka dla chomika. Powtórzę, ledwie pół grosza.












Nie wierzę, że to jest kwestia tylko nieprzychylnych ludzi. Nie da się zgnoić tak bardzo ocen, by pomimo największych starań był z tego kibel. Nigdy, dosłownie nigdy nie słyszałem o takim przypadku, zawsze to było kilka nakładających się na siebie rzeczy.
A zmiana szkoły choćby w połowie semestru? Bo rozumiem, że nie chcesz/nie potrafisz z różnych przyczyn (duma osobista, lenistwo - obojętnie) udowodnić za wszelką cenę że możesz i jak w przypadku kartkówki - używać przeciętego na pół papieru kancelaryjnego?
Wiem, że wielu nauczycieli jest świniami, zdaję sobie z tego sprawę. Ale nie chce mi się wierzyć, mimo wszystko, że jesteś bezsilny wobec całego środowiska. I nie chce mi się wierzyć, że bez powodu wszyscy się uwzięli, to jest groteskowe.
Rozumiem, że następny rok zaczynasz w innej szkole?

















De Mios napisał(a):Obejrzę się za jakimś zajęciem, żeby częściej wychodzić. Prawdę mówiąc kiedyś myślałem o deskorolce, ale tutaj już kwestia odwagi, żeby w ogóle się pokazać z brakiem umiejętności jazdy na niej w mieście. Użalanie to ja mam we krwi, ale nadal potrafię przyznać się, że niektóre problemy są z mojej winy. Nie wszystkie.
De Mios.






SkullDagger, djcycu, De Mios.








Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 3 gości