Kud, nazywasz to "zimową sraką" tylko dlatego, że stacje radiowe i telewizyjne mają w swych szeregach odstające od normy osobniki, które katują ludzi tą piosenką. Mnie bardziej wku*wiały swego czasu reklamy leków puszczane w radiu, blok trzy-czterominutowy, najpierw chelaty żelaza, potem osłonowo przy antykoncepcji, magnez, [pół tablicy mendelejewa], wreszcie jakieś gówno na uspokojenie nerwów. Ci ostatni chociaż dobrze umiejscowili swoje wypociny. A sama piosenka? Co w niej takiego złego? Typowy "hit" lat osiemdziesiątych. Ponoć ponad 90-95% piosenek jest o miłości, ta też. "Wyróżnia" ją tylko to, że dali parę dzwonków, sypnęli sztucznym śniegiem i miłość jest "świąteczna". Podejrzewam, że sam Jerzy Michał nie byłby zadowolony z jej przeorania.
Radek, a teledysk to co?

-----------------
Trudno mi ostatnio wyłuskać co mnie jeszcze "wpienia", co już śmieszy. Ot, choćby "Beka z Powstania Warszawskiego". Jakiś debil, najprawdopodobniej Karel Goldbaum (nazwisko prawdziwe jest mi niby znane, ale nie mam 100% pewności że to on), twierdzi, że jest wolność słowa i on może ryć jak wieprz z Powstania, z Powstańców, jego ulubionym określeniem jest "Polaczek" itp. Wolność ku*wa słowa. A spróbuj tylko powiedzieć, choćby to był bardzo suchy czarny żarcik "pedały do gazu", a już będzie dzwonić na prokuratornię.
Palić, wsadzać, ewaporować
