Szczur napisał(a):Mieszanie kultury i rozrywki z polityką
Trochę tak, trochę nie. Jednak widok kilku szeregów facetów w mundurach Armii Czerwonej musi wywoływać jakieś skojarzenia. Tym bardziej, że dzięki naszej historii, "propagowanie komunizmu" (cokolwiek by to nie znaczyło) jest w teorii (czyli prawnie) zakazane

Sam do chóru nic nie mam, nawet mi te mundury nie przeszkadzają, ale przy okazji tego wydarzenia można byłoby się zastanowić nad granicą - co jeszcze można, a co już nie. Tylko ci, którzy mieliby to doprecyzować, mają to głęboko w dupie. Żeby chociaż zajmowali się czymś istotnym, to bym nie zawracał sobie tym głowy

Szczur napisał(a):Po ostatniej lekcji z funkcji trygonometrycznych i przeglądnięciu arkuszy maturalnych z matmy zwątpiłem w życie
Wierz mi - matematyka w liceum to jest prościzna. Mówię Ci to ja - human. Ja lubię historię, wos i inne tego typu pierdoły, poszedłem na kierunek związany z geografią (i informatyką; łudziłem się, że będzie większa szansa na robotę po tym) i wczoraj miałem zaliczenie z algebry. Sprawdź sobie w necie: liczby zespolone (akurat dość przyjemny temat), teoria grup, grupy ilorazowe itp. Tu masz nieco więcej niż ja miałem:
http://pl.wikibooks.org/wiki/Algebra_abstrakcyjna. Nie polecam. A studenci matematyki na pewno dowaliliby Ci czymś, czego nie byłbyś w stanie pojąć, więc nie narzekaj - funkcje trygonometryczne wbrew pozorom mają jakieś zastosowania i studia raz na zawsze wyleczyły mnie z przekonania, że w liceum matematyka jest trudna. Nie jest. Po prostu uczniom się nie chce, nauczycielowi się nie chce, nauczyciel nie potrafi uczyć, lub materiał jest niedostosowany do potrzeb. Wierz mi, dałoby radę ogarnąć całki czy różniczki, skoro to zdałem, nie mając kompletnie zdolności ku temu (kończyłem liceum z bardzo słabą dwójką z matematyki). A całek nie masz (wywalone z programu), więc nie pitol

Zresztą Krystian Karczyński w eTrapezie by Ci to przystępnie wytłumaczył

Serio, to nie jest tak trudne jak się wydaje.
Zresztą - jeśli chcesz iść na weterynarię (i bardzo dobrze, jedź na wieś i grzeb krowom w dupach w lateksowej rękawicy

/żartuję przecież/), to na pewno zdajesz biologię. Powiedz mi - do czego jest mi przydatna wiedza o budowie komórki? Po co matematykowi, czy geografowi wiedza, że komórka zwierzęca od roślinnej różni się między innymi brakiem ściany komórkowej? To, że poszedłem na akurat takie (nieszczęsne - będę na nie narzekać jeszcze wielokrotnie, ale w końcu prę naprzód) studia uświadomiło mi, w jakim byłem błędzie, pisząc nawet parę miesięcy wcześniej to co Ty. Liceum jest po to, by zyskać ogólne średnie wykształcenie. Ogólne - ze wszystkich głównych dziedzin wiedzy, jak matematyka, chemia, czy język polski (a właściwie literatura, bo tak powinien się ten przedmiot nazywać w szkołach średnich); średnie, bo na poziomie wyższym, niż w szkole podstawowej (aktualnie uważam, że gimnazjum jest całkowicie zbędne). Tak właściwie nikt nie każe kończyć liceum. Ba, kiedy je skończyłem, stwierdziłem że nawet mógłbym mieć więcej materiału - nie straciłbym na tym, a byłby odsiew debili, którzy musieliby żyć z wykształceniem podstawowym, bądź pójść do zawodówek (uwaga na marginesie - uważam zawodówki za bardzo potrzebne i nie deprecjonuję wartości osób, które je ukończyły) - bo o technikach raczej nie miałyby co marzyć (technikom z dyplomem to mogę się jedynie kłaniać w pas, o ile skończyli jakieś sensowne). Zbyt wielu widzę takich, którzy nie mają żadnej wiedzy ogólnej. Nie odróżniają Austrii od Australii, nie wiedzą czym jest Barszcz Sosnowskiego (i dlaczego go unikać), jak udzielić pierwszej pomocy (a to ponoć duży problem), oraz nie znają historii własnego kraju (a historia nie dość, że magistra vitae est, to jeszcze kształtuje własną tożsamość).
Nazwij to "bulem dópy", ale starsi przyznają mi rację

A mi pozostaje złożyć samokrytykę odnośnie niegdysiejszej opinii na ten temat.