Adam, czterdziestki lecą na Ciebie. Nie spiertol tego. >.<
Denerwuje mnie to, że w płatku ucha ciągle po jakimś czasie coś mi się robi i kij wie, co to. Wiem, że wczoraj strzelałem ropą z tego miejsca, jak przekułem. Ogólnie rzecz biorąc mam gdzieś latanie znowu do chirurga, który zrobiłby to samo, tylko ja bym się naczekał i nic więcej. Pieprzę to. Zrobiłem po swojemu i jest prawie gitara.
Do tego nie przestanę narzekać na swoje ciało. Coś mnie lewy staw ramienia boli. Nie wiem czemu, może w robocie jakiś czas temu nadwyrężyłem i dopiero teraz mi to wychodzi. No ale nic - może samo przejdzie.

No i najważniejsze. Będzie warn, czy nie, ale muszę się tak wyrazić. wku*wia mnie okres kobiet. Nie powiem, z moją matką tyle lat już żyję, że do jej "tych dni" się przyzwyczaiłem, bo ma raczej ogarnięte te skoki emocji i da radę przeżyć. Ale to, co przechodzę ze "znajomą", to mnie po prostu rozpie*dala od środka. Jej zaje*iste ataki emocji (chrzanię, że powtórzyłem się) normalnie doprowadzają mnie do takiego stanu, że mam ochotę wyłączyć sobie Internety i zerwać z nią kontakt, bo ni cholery nie da rady z nią gadać. Co nie rozmowa, to kłótnia. A jak nie ma kłótni, to gadka jakby jej to nie interesowało. Nie wiem. No musiałem to tu napisać, bo już kur*icy dostaję, a słynę ze stoickiego spokoju i z tego, że staram się nie denerwować. Kląć też. Niestety kobiety mnie psują. Fak. -.-