To był chu*owy koniec roku w mojej firmie, mimo że zakończyliśmy go na plus finansowo i podomykaliśmy bardzo duże projekty, zwyczajowo dyrekcja zlała ludzi jeśli chodzi o rozmowy finansowe. Dużo by gadać, ale najśmieszniejsza akcją było danie podwyżki 800 brutto lasce, która genralnie nie robi nic a nie robi, bo się specjalnie do niczego nie nadaje i nic jej nie dajemy robic

Mnie ten fakt specjalnie nie zabolał, ale zabolał inne dziewczyny które się starają i robią dobrze a zostały zlane. W związku z czym dwie się zwolniły (prace znalazły w przciągu tygodnia). Do tego koleżanka od GIS-a w świeta chciała pojeździć konno i zlamała obojczyk z przemieszczeniem (6 tygodni pauzy). zapie*dol mamy konkretny bo dopinamy jeszcze dwie roboty do 16 stycznia a tu ku*wa nie ma kim robić. W związku z czym oczywiście bedę tyrał ku*wa jak głupi. Świetna sprawa, wychodzisz rano dzieciak kima, wracasz wieczorem dzieciak kima ew. kąpie się przed spaniem... Praca marzeń. Żona zadowolona... Dziecko szczęśliwe...
Za to wigilie firmową urządzono w knajpie gdzie danie główne kosztuje od 50 zł w górę, nazapraszono wch*j ludzi no i potem nie ma na podwyżki ani premie

A jeszcze mi się przypomniała akcja sprzed Świąt napie*dalaliśmy jak głupi do 23 grudnia (w pracy do 23 byłem) żeby oddać dokument do zamawiającego. A tu akcja 24 zamawiający chce uzupełnień, uwaga do godziny 11 w poniedziałek po Świętach... (pani stwierdziła że możemy przecież robic w niedziele po Świetach). Dali listę 150 uwag mimo, że mają czas do 7 stycznia na wnoszenie uwag... I w poniedziałek byłem w pracy od 5 rano hurra.
Część ludzi co mogła pracowała w niedziele...
No i powiedźmy sobie szczerze, ludzie z którymi pracuję są naprawdę fanjni i robotni (w większości), a kierownictow ma ich w dupie. Mimo że wielu sie stara, nie dostaje nic w zamian (poza pensją). Morale mamy w zespole chu*owe, połowa szuka roboty. Druga połowa z tego wkurwu na zarządzanie, żre się miedzy sobą...
Tak się pracuje w korporacji
Pangia napisał(a):O, a tak w ogóle to mam dzisiaj imieniny. To akurat się pokrywa z coroczną tradycją, że dni moich urodzin i imienin są najgorszymi w roku i zawsze dzieje się wtedy coś przykrego, więc w sumie już do tego przywykłem.
Powiem Ci tak, miałem podobnie, teraz nie oczekuję niczego po tych dniach, co spadnie w ręce to biorę na miękko. O wiele lepiej nie nakręcać się, że może dziś spotka Cię coś miłego, albo że ktos bedzie pamietał.
Nie oczekuję niczego, i jak cos dostanę jestem miło zaskoczony

O wiele zdrowiej...