Iceformen napisał(a):Franz (główny bohater czyli bogusław linda) w jednej z akcji traci swoich kumpli w nieudanej akcji i postanawia na własną rękę ich ukarać za to .
Nie bardzo kojarzę - traci kumpli i za to chce ich ukarać?
Al efakt, "Psy" to mocna polska klasyka. Raz na jakiś czas wracam do tego filmu. Z polskiego kina polecam również:
"Samowolka" - świetny, mocny film o fali w wojsku polskim. Bohaterem jest młody żołnierz (w tej roli Robert Gonera), który nie chce "nagiąć się" do zasad wyjątkowo ostrej fali panującej w jednostce i płaci za to wysoką cenę. Bardzo dobry film, z czasów gdy polskie kino nie było jeszcze zdominowane przez róznych "karolaków", "kotów", "zakościelnych" i ich głupie komedyjki.
"Wielki Szu" - historia "króla szulerów". "Szu" (Jan Nowicki - świetny jak zwykle) wychodzi z więzienia. W domu nie ma czego szukać, chce się ustabilizować i zerwać z kartami. W małym miasteczku Lutyniu spotyka tasówkarza Jurka, "dzięki" któremu wraca cała przeszłość - ustawiane gry, karty i olbrzymie pieniądze. "Szu" uczy Jurka szulerskich sztuczek, ten w ustawionej grze traci wszystko - dom, pieniądze brata, samochód i pewnie też żonę. A jednak w ostatniej scenie kupuje dwie talie kart....
"Dyrektorzy" - mało znany serial z 1975 opowiadający o pewnym zakładzie pracy i jego zmieniających się dyrektorach. W serialu ukazane są historie poszczególnych dyrektorów (którzy przychodzą i odchodzą - tylko załoga wciąż ta sama) na tle losów pojedynczych pracowników oraz wydarzeń polityczno-społecznych w kraju. Nie wiem czemu ten serial jest prawie zapomniany przez TVP.
"Wodzirej" - bohaterem jest młody, ambitny wodzirej Lutek, który bardzo chce piąć się wyżej, tymczasem prowadzi co najwyżej podrzędne imprezy w zakładach pracy i przedszkolach. Pojawia się okazja - wielki bal na jubileusz miasta, poprowadzenie którego otworzyłoby ścieżkę do kariery. Lutek bezpardonowo "eliminuje" poszczególnych konkurentów do prowadzenia balu, nie wahając się przed donoszeniem, łapówkami czy nawet swego rodzaju "prostytucją" (w zamian za kompromitujące informacje o swoich kolegach idzie do łóżka ze starą i nieatrakcyjną pracownicą "Estrady") itp. W końcu mu się udaje. Ale nie do końca...
Nie wiem czemu obecne polskie kino to w 95% badziewie - klepane na jedno kopyto tzw "komedie romantyczne", adaptacje literatrry klasycznej lub "komedie" tak głupie, że nawet ja, miłośnik "Kiepskich" odwracam się od nich z niesmakiem.