przez graf_art w 12 Gru 2009, 16:38
Panowie, obu z nich należy się szacunek, niezależnie od tego który okazał się zwycięzcą a który pokonanym. Trudno na obecną chwilę oceniać szanse Pudzianowskiego w dalszych walkach - niewiadomą pozostaje bardzo istotna kwestia - jaką ma odporność na ciosy, jak toleruje ból. Pudzian nie jest zawodnikiem, który przez lata treningów i walk taką tolerancję w sobie wykształcił a to bardzo istotne w walce. Ponadto każdy następny przeciwnik będzie przygotowany na możliwość takiej "szarży" Pudzianowskiego i być może szybko ją zakończy..) I nie oszukujmy się - wczoraj nie było techniki, były cepy poparte ogromną siłą i, fakt niezaprzeczalny, zaskakującą prędkością. A sama siła może na dłuższą metę nie wystarczyć.. Dodam tylko, że piszę to darząc Pudziana dużą dozą sympatii.
P.S. Na marginesie - jestem osobiście zawiedziony całą formułą walk - to nie jest konfrontacja sztuk walki w dosłownym tego słowa znaczeniu, wszystko tak naprawdę sprowadza się do obalenia przeciwnika i zapasów zakończonych dźwignią czy "cepami" na głowę. Skutkuje to tym, że zawodnicy z naprawdę świetnym kopnięciem boją stosowania tej techniki, bo oczywiste jest że jeśli tylko oderwą noge od maty - natychmiast na tej macie wylądują pod facetem, który będzie wyciągał, naciągał i wyginał im dowolnie wybraną kończynę w dowolnie wybranym kierunku. W sumie - zapasy rulez a chyba idea "konfrontacji sztuk walki" miała być nieco inna.. A tak - oglądając kolejne walki zastanawiam się jak walczyliby ci zawodnicy w, dajmy na to, K1..? Ale zbyt daleko odbiegłem od tematu. Reasumując - chylę czoło przed oboma zawodnikami, Pudzianowi życzę odnalezienia się w nowej dyscyplinie a Najmanowi - odnalezienia się po wczorajszej porażce.
