przez Chisu w 14 Kwi 2014, 16:09
Miałam dziś iść do dermatologa po wyniki badań. Mama kazała iść o godzinie 8, bo ponoć pani doktor jej tak powiedziała. No to idę, przede mną jeden zarejestrowany pan, przyszła lekarz. Już chciałam powiedzieć, że ja tylko po papierek, ale pan mnie nie słuchał i po prostu wszedł do gabinetu. No dobra, poczekam. W tym czasie przyszły kolejne trzy osoby - wszyscy zarejestrowani. Proszę, czy bym mogła wejść po jedną kartkę - "a numerek jaki pani ma?". I tyle mam do gadania. No nic, czekam. Minęły dwie godziny, dwie i pół. W tym czasie kilka razy przeszłam się do rejestracji spytać, kiedy mogę wejść, żeby pani pomogła, cokolwiek. Pusto. Karteczka wisi, że rejestrować się to można tylko telefonicznie. No nic, wracam do poczekalni, próbuję gadać z ludźmi, którzy przyszli... nie, bo tu pani ma numerek 7, ten pan 8, a tu o, o! Pani z numerkiem 9 przyszła, to ona wejdzie. Minęły 4 godziny, gdy w końcu złapałam jakąś pielęgniarkę czy kij wie, kto to był. Weszła do gabinetu, pani dermatolog zawołała mnie osobiście, przeprosiła (wut? .__.), dała badania, nawet usprawiedliwienie do szkoły mi napisała.
Wynudziłam się, nasiedziałam, nawkurzałam na ludzi i nasłuchałam, jaka to ja nie jestem bezczelna, by się w kolejkę jak ostatni cham wpychać, żeby wejść na dosłownie pół minuty. Super. \o/
-
Za ten post Chisu otrzymał następujące punkty reputacji:
ZiomB, Wayathin.