wku*wili mnie urzędnicy ZTM Poznań. Tak popie*dolonego wdrożenia systemu jak nowa taryfa od PEKA dawno nie widziałem.
- długie kolejki przy POK-ach
- muszę aktywować kartę z której korzystałem już wcześniej
- droższe bilety jednorazowe i dużo uboższa oferta jednorazówek
- muszę składać świstek (po odstaniu swojego w kolejce), że mieszkam w gminie współpracującej z Poznaniem i mogę mieć nieco tańszy bilet "metropolitalny"
- muszę poświadczać (po odstaniu swojego w kolejce), że mam uprawnienia do biletu ulgowego, jakby nie wystarczyło okazanie kontrolerowi legitymacji - inaczej jest nieważny i muszę przez kilka dni teraz bimbać na normalnych, raz droższych
- dalej jestem w strefie C, choć na północ, zachód i wschód ode mnie są gminy będące w strefie B

- nie czaję z czym do kogo mam iść, żeby zwyczajnie kupić bilet i pojechać na drugi koniec miasta; pół biedy ze mną - albo komunikacja miejska opustoszeje ze starszych ludzi, albo kolejki przy punktach obsługi wydłużą się trzykrotnie
Kolejna cegiełka urzędników, by ich wypie*dolić na zbity ryj. Było dobrze, ale musieli się wykazać, że coś robią, więc wymyślili bzdurę. Wolałem bilety-papierzaki. Ponadto dla fanów teorii spiskowych - przy każdym przejeździe będzie trzeba wsunąć imienną kartę do czytnika. Ryzyko permanentnej inwigilacji, bedo mnie śledzić

"Karta wielofunkcyjna", psia ich mać, aż mi się Limes Inferior przypomniał
