Wiem, że temat o mandatach i o przestrzegania prawa już był (bo sam w nim pisałem), ale chciałem poruszyć inny temat.
Sporo osób na forum posiada zapewne prawo jazdy. Tyle, że jeździć, nie znaczy mieć mózg. Jako, że zacznę (a może i zakończę jak forumowe władze uznają, że post z dupy) napiszę, co mnie do pasji szewskiej doprowadza wśród naszych THE BEST DRIVERÓW (czyli na nasze - kierowców). Bo takim mianem się polscy kierowcy mianem szczycą, a nie słusznie, bo spora ich ilość to zwyczajna hołota. Czyli:
- zajeżdżanie przed skrętem lub światłami. Hamujesz i oglądasz zawartość bagażnika wieśniaka, jak nie zdążysz to potem sprawa na policji kto był winny. Wina twoja bo żeś w dupę wjechał i odkręcanie, ko komu zajechał ...
- wymuszanie skrętu (Bo się idiocie śpieszy i razem skręcacie. Dzwon bokiem full wypas, drzwi przetarte ...

)
- skręt za 5 czy 10km, migacz wali, na liczniku 40km, ostro się trzyma jeździec jednego pasa i ci taka ku*wa nie zjedzie. Dramat

.
- jezdnia, jeden pas, może dwa (ale drugi pas do jazdy wolniej) a idiota rzuca długimi, żeby mu zjechać jak nie ma miejsca gdzie (do rowu???). Nie będę komentował ... A jeszcze większe kretyny walą pod prąd. Ale to są dla mnie samobójcy (patrz punkt niżej).
- wyprzedzanie na trzeciego (albo i na 6 bo i tacy są kretyni) i w ostatnim momencie trzeba ich wpuszczać bo rozjebka murowana bo idą na czołówkę... (oj też biłbym tępym narzędziem taki niedorozwojów)
- wyprzedzanie na zakręcie
I wiele, wiele innych takich akcji debili i niedorozwojów co jak dostał auto to się czuje jak Mad Max - jeździec szos. Nie chcę mi się wymieniać wszystkich (bo się schlałem), liczę na wasze komentarze. Piszcie, może temat się przyjmie.