kocur21 - to skoro w Zewie Fantomy to dla Ciebie mega-snajperzy, to w NS przeciwnicy są chyba potrójnie opancerzonymi czołgami

Bo skoro tutaj każdy przeciwnik pada od kilku strzałów - i to z dużej odległości - a w NS można walić seriami po łbach i kolesie dalej żyją, to co tutaj w ogóle porównywać? Dobrze Ci tylko radzę - zmarnujesz tam tylko swój czas.
A co do tych Fantomów - bo widzę, że tu się ogromny problem z nich zrobił - to ja może zaprezentuję swój sposób na dziadów. Posłużę się przykładem momentu, kiedy Mervin teleportuje nas na strych jednego z budynków w Prypeci, nieopodal wyjścia z lokacji. Zdaje się, że najsilniejszymi broniami w grze są te na amunicję 9x39 (Wał, Groza, Vintorez itd.). Wybieramy tryb strzelania ogniem ciągłym (nawet w Vintorezie jest wystarczająco dobry na nich pomimo faktu, że to bardziej karabin wyborowy). Teleportujemy się, i od razu po wylądowaniu na miejscu biegnę szybciorem do pierwszego, walę mu serię Bóg wie po czym (to nieistotne w co dostanie, amunicja 9x39 jest cholernie mocna). Gnojek ginie, chowam się za tą wąską deseczkę podtrzymującą dach i czaję się na odpowiedni moment na HS. Tym dosyć chaotycznym sposobem wygrywam starcie z nimi bez zadraśnięcia - a jeszcze amunicję 9x39 można dostać

Jeszcze taka ciekawostka (nie wiem, czy tylko u mnie był taki błąd) - na wspomnianym wyżej strychu, pierwszy z Fantomów (ten, do którego stoimy przodem po teleportacji) ma coś jakby "zawiasa" i reaguje przez to na naszą postać z lekkim opóźnieniem. Za to drugi od razu wyciąga giwerę - więc na początku lepiej wykorzystać te kilka sekund przewagi i zająć się tym stojącym za nami - to ułatwia to starcie. Chociaż przyznam, trochę irytujące są takie "niespodziewajki" w tym modzie
W trochę inny sposób pokonałem tych trzech na dworcu w Prypeci - mianowicie od razu walnąłem sprintem po schodach w dół i wyszedłem drzwiami po prawej na podwórze, chowając się za drzewem zażyłem leki przeciwpromienne i apteczkę, po czym czaiłem się, póki sami nie przyszli

I przyszli - jeden po drugim, najczęściej od strony schodów nad nami (przynajmniej u mnie). Oczywiście z eksterminacją z ukrycia nie ma wtedy problemu
