przez Dżuz w 22 Wrz 2011, 15:44
No. Jakiś fajny "plemienny" u kobitki zawsze lubiłem. Problem w tym, że tatuaż u kobity to nie makijaż: jak pani nie specjalna to tatuaż tylko to podkreśli - jak i babka fajna du*a, to nawet tatuaż (rozsądny, nie żadne kolorowe oczojebne "bitwy pod grunwaldem") jej nie zaszkodzi.
A jeśli o mnie chodzi, to zawsze chciałem mieć taki jak miał Seth Gecko w "Od zmierzchu do świtu".
W11 x64 / Ryzen 5 7500F / MSI GeForce GTX 1070 Ti GAMING 8GB / 32 GB DDR 5 / SSD Samsung 990 Pro 1 TB
atikabubu Dżuz to morrofag z 10 letnim stażem
