Wszystkie media aplikują przemoc, podobnie z kinem, czasopismami i internetem, pytanie powinno raczej brzmieć czy dziecko:
A. ma do tego dostęp i jaki - nieograniczony, ograniczony, wogóle nie ma, kontrolowany,
B. rodzice dbają oto co dziecko czyta/ogląda/w co gra i w jakim wieku - odpowiednie do rozwoju dawkowanie oraz treść,
C. uświadamianie dziecka - tj. proces wychowawczy mający na celu wyrobienia u dzieci bezproblemowego rozróżniania dobra od zła i fikcji od rzeczywistości... o rozwoju kulturowym nie wspominając,
D. otoczenie zewnętrzne - tj. środowisko dziecka, z kim się koleguje i przyjaźni, z kim i jak spędza czas wolny, czy obraca się w środowisku patologicznym etc. rodziców i krewnych włączając,
E. indywidualne uwarunkowania psychologiczne - dziecko to nie masa w wieku X, ale kształtujący się i rozwijający rozum, i takie też powinno być podejście do niego,
Wina leży po stronie:
A. niektórych rodziców, którzy całkowicie olewają wszelkie oznaczenia jak np.: PEGI lub kategorie wiekowe w programach tv, druga sprawa: czasami zupełnie nie poświęcają dziecku należytej uwagi, dzieciak dostaje kompa na urodziny, stosy gier na zawołanie i rodzic czuje się usprawiedliwiony, w końcu ma spokój więc siada na kanapie, żłopie piwo i gniotąc dupskiem kanapę ogląda w sąsiednim pokoju pornola, a to co spłodził niech se robi co chce dopóki nikomu dupy nie zawraca,
B. producentów, którzy w pogoni za kasą są gotowi przekraczać kolejne progi dobrego smaku i ciągle zawyżać poprzeczkę, w latach 80-tych wiele wszechobecnych rzeczy było nie do pomyślenia bo były w pewnym stopniu tematem tabu... i wcale nie ze względu na PRL, choć wpływ na to niewątpliwie miał,
C. systemu, społeczeństwo nie jest równe podobnie jak i poziom wrażliwości, podatności u dzieci, tak więc ta standaryzacja wszelakich ograniczeń, wszelkiego rodzaju zakazów i nakazów jest często z dupy,
Reasumując: kwestia indywidualnego podejścia do dziecka, środowisko i otoczenie oraz (a może raczej przede wszystkim) jego uwarunkowań psychologicznych. Zapewne czynników jest znacznie więcej, a gry to tylko wierzchołek góry lodowej na które zrzucić winę jest najłatwiej. Z drugiej strony, niech się młodzi hartują, bo wyrośnie to na ci*ę, gapę i łamagę, która cale życie będzie popychadłem dla innych. Life is brutal baby so be prepared!

A ten psycholog... odnoszę wrażenie, że miał uspokoić sumienie dyrekcji szkoły oraz poczucie, że oto zrobili pożyteczną i chwalebną rzecz - uświadomił dzieci o niebezpieczeństwie jakie niosą ze sobą gry więc mission accomplished, od teraz świat będzie bezpieczniejszy
