przez Wayathin w 07 Lis 2011, 22:45
Emm. to ja mam, a właściwie moja mamuśka ma kota. Rudego, wrednego Wypłosza(Rudzia).
No cóż. Z tym kotem, to mam jak gdyby to było młodsze rodzeństwo. Raz miło, raz...eh wojna domowa.
Raz przez tego kocura uznano mnie w szkole za emo. Nie dbam o ręce, a jak się szarpię lub bawie z kotem to ona mnie podrapie po rękach.
Tak, przez trzy lata namawiam mamę na iguanę, ptasznika lub węża, ale kiedy wreszcie stało jej się to obojętne to pojawił się kot. Marzył mi się takze szczur-albinos, ale jest kot.
Nie no...ja nawet lubię Wypłoszka, ale czasem nie wyrabiam z nią.
Tylko słabi i komuniści się uśmiechają.