xionc napisał(a):Widze że żulnia pod kauflandami to problem ogólnokrajowy. Stoją te brudasy przed tym sklepem i żebrzą: fajki, drobne, wózeczek.
A jak, kuźwa.... Ja to już mam uraz do hołoty - bo cholera "lookają" tylko jak ktoś z wózkiem wychodzi i podłazi taka menda i żebrze i daj mu, kierowniku, daj, bo on biedny. Spod takiego Makro udało mi się ich oficjalnie przepędzić - kilka interwencji u ochrony, kilka e-maili do kierownictwa marketu z groźbą poruszenia sprawy w mediach (tak, mam zadatki na "społecznika", a jakże) zrobiło swoje i jak szybko się pojawili tak szybko zniknęli.
Ale przy innych marketach.... rozpacz. Moje interwencje u ochrony i obsługi sklepu skutkowały tylko wzruszeniem ramion u tychże i słowami "Paaanieee.... na nich nie ma bata.....".
Czego jak czego - ale meneli ogólnie to chorobliwie wręcz nienawidzę. Jeszcze ścierpię meneli "swoich", z okolicy - nie żebrzą (mają swoją kasę bo dorabiają tu i ówdzie), "dzień dobry" grzecznie powiedzą.
Jak mieszkałem w dzielnicy akademickiej to wkurzały mnie do białości tak zwane "Dni Kultury (!!!!) Studenckiej" - nie wiem co to miało być - z kulturą to niewiele miało wspólnego. Nasrane i naszczane w śmietnikach (raz rozpędziliśmy z sąsiadem kolejkę, która się do śmietnika u nas ustawiła do srania), zdemolowane samochody, 24h na dobę grupki narąbanych studenciaków którym kanarki się we łbach powylęgały.... Zgroza. Tyle dobrego, że koncerty mogłem oglądać z balkonu. Na szczęście już tam nie mieszkam...