Hairyguy napisał(a):W sumie brzmi fajnie, ale może niech na wysypisku będą też samotnicy tyle że z możliwością podboju lub (nowość) dogadania się? Ogólnie wpadłem na pomysł, że może frakcje, które nie są całkowicie do siebie antagonistyczne mogą się jakoś (może tymczasowo?) łączyć? W końcu wróg mojego wroga jest moim przyjacielem. A może możliwość wchłonięcia słabszej frakcji (na zasadzie idzie poselstwo i mówi coś w stylu "No, panowie, zajęliśmy wszystkie posterunki w okół waszej bazy. Albo was zabijemy, albo zdecydujecie się współpracować") W takim przypadku np. połowa frakcji zdecydowałaby się na taki deal.















Przyznam szczerze, że teraz tak patrzę na tą historię, i jest ona dość strasznie banalna/niewiarygodna... Vidik bez szwanku wychodzi z katastrofy śmigłowca, pijawka nie zabija nieprzytomnego bohatera, tylko go gdzieś zaciąga (lepiej nie myśleć, co robiła z bohaterem jak był nieprzytomny), mutant NIE zabija... to jest dziwne, miłosierny samarytanin czy co?
Najemnicy przy bunkrze, przybyli w celu ochrony, i jak dla mnie normalnie pasują do tej funkcji, tylko nie bardzo jest dla mnie zrozumiałem, dlaczego postanawiają rzucić się w wir wojny - pewnie dla pieniędzy i władzy (która też daje pieniądze).
Tak samo przydałoby się na początek więcej zadań,nawet głupie latanie po obozie od mechanika do wodza ze świastkami. Taki chłopiec na posyłki, no bo nie oszukumy sieDurad może i jest kozakiem ale Stalker z niego lipny więc kto normalny zleca pierwszemu lepszemu chłopkowi zabicie jakiegoś Stalkera bądź oczyszczenie teoretycznie ważnego rejonu??


















Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 2 gości