Powiem tak w sprawie deklaracji. Z jednej strony debilizm i uwstecznienie, a z drugiej ogromny ból dupy, biorący się z przewrażliwienia i gapiostwa.
Oryginalna przysięga Hipokratesa też zabrania spędzania płodu i eutanazji, ale o tym się zapomniało, prawda? I mówię tu też o moich aktualnych i przyszłych kolegach. Wcześniej lekarz też mógł odmówić wykonania procedury medycznej lub wypisania leku antykoncepcyjnego, jeżeli mu światopogląd przeszkadzał - z tym, że musi odesłać do innego ośrodka/lekarza, który może zrobić/wypisać. Ba, nie tylko pacjent może zmienić lekarza, ale lekarz pacjenta zmienić może. Np. z powodu braku zaufania, złego nastawienia p. do leczenia, i innych.
Lekarz może odmówić właściwie czemukolwiek, z wyłączeniem sytuacji nagłych, tj. zagrożenia życia, więc tutaj, spinacze dupy- gońcie się.

Druga strona czerpia się słówek, i fanatycznych poglądów dochtorów. Nie mnie oceniać cudze sumienie, ale nie wyobrażam sobie lekarza który by, dajmy na to, nie zoperował uczestnika, ba sprawcę! wypadku komunikacyjnego( pozdrawiam klasyfikację Icd10), bo to zły grzesznik i co niech Pambuczek na Sąd zabiera.
A medyczne ustawodawstwo to wielkie jaja i bagno, co jest mi ostatnio udowadnianie na zajęciach. A ja boję się.
Nie chce mi się w tej chwili bardziej na telefonie rozpisywać, ale moje zdanie w tej dyskusji jest takie- niepotrzebny szum; a ja mam na to za przeproszeniem, wyj***ne i siedząc na składanym krzesełku, obserwuje wcinając popkorn.

ps może osobny temat?

EDIT: Doczytałem dyskusję, i widzę DWA niepowiązane wątki - zły NFZ (przeważający) oraz właściwa Deklaracja Wiary (oj mało...).