No to teraz ja opiszę swoje doświadczenia od początku i co z nich wynikło.
No więc, jako że mieszkam na śląsku (tak, specjalnie z małej litery!), a jestem Polakiem z cząstką korzeni ukraińskich, doświadczałem masowej nietolerancji ze strony tzw. "hanysów". Powodem tego nie była tylko moja narodowość, lecz figura (obecnie mam prawie 15 lat, 175 cm wzrostu i ważę 95 kilo, wiem, dużo za dużo) i w sumie inteligencja. W przedszkolu już interesowałem się chemią, fizyką i biologią. Nienawidziłem za to sportu i nienawidzę do dziś, szczególnie piłki kopanej, tak więc jakże takie indywiduum ma prawo być zaakceptowane? W szkole było jeszcze gorzej. Jako że jestem synem nauczycielki, która to uczyła mnie w klasach 1-3, było przekonanie, że "Jasiek ma zawsze lepsze oceny". No i wiadomo, fałszywi "koledzy", dzięki którym były organizowane nagonki na mnie. Tak mniej więcej 40 na jednego. W gimnazjum doszły jeszcze poglądy polityczne (z artystycznego pseudonimu można się domyśleć jakie) no i, zdolności przywódcze. Dajmy na to był projekt z biologii, mieliśmy zrobić go w czwórkę. Lenistwo lało się strumieniami, bo lepiej było się bawić niż robić. Wkur* się, i zacząłem robić sam. Drugi kumpel jeszcze mi w tym co nieco pomógł, bo znalazł nieco informacji i sam zrobił kilka ostatnich slajdów. Ja zbiłem grupę na ścieżkę tej roboty, ale sam zrobiłem 26 z 32 slajdów, korzystając przy tym także z własnych wiadomości. Jeden "kolega", nie zrobił zupełnie nic. Drugi tyle, że robiliśmy u niego, a nie musiał nam poświęcać środków. Z trzecim zrobiliśmy. Ale jak się później okazało, ja "się rządzę"! No przepraszam, jeśli widać że grupa nie potrafi się zebrać, to trzeba jej lidera, obdarzonego autorytetem.
Jeszcze co do mojej indywidualności. Mam dość dziwne zainteresowania (militaria i komunizm), słucham dziwnej muzyki (słuchając Rammsteina możesz u mnie na następnym miejscu znaleźć Peję, a jeszcze na następnym - jugosłowiańskie pieśni patriotyczne, jednak najwięcej mam metalu). Ale i tak uważam, że jestem lepszy, bo moje piosenki nie składają się tylko i wyłącznie z " k u r w" i "dawania d u p y" (typu huta 99 i "Trzy słowa do ojca prowadzącego"). Jak to pan M.K. (prokuratura zabroniła podawać nazwiska), stwierdził, że takie są "przyszłościowe". Ja uważam że jest to oznaka chamstwa i zacofania. Do tego średnia w szkole nigdy nie jest mniejsza niż 4,75, na semestr miałem 4,85, a na koniec roku, 5,0. Co do ocen, to tylko w starej klasie, bo w nowej są wyższe oceny (ale to burżuje i ślązaki są!). No i gry komputerowe. Jestem jedyną osobą w szkole, która gra w Half-Life'a, Stalkera i ogólnie FPSy z górnej półki. Kilku z moich "kolegów" myślało że Orange Box to nowa konsola! Oczywiście 80% szkoły jako drugą religię wyznaje Tibię. O, właśnie, religia, wszyscy to pseudokatolicy, który to niby wierzący są, a po wyjściu z kościoła urządzają solówki. Ja pójdę na kościoła raz na trzy miesiące, to jest dobrze, ale staję się coraz większym ateistą, jak patrze na to nasze społeczeństwo. Jeszcze poczucie humoru. W sumie teraz ja jestem wyznacznikiem trendów w klasie i wszystkim się to podoba. Dlaczego ja? Bo umiem posługiwać się internetem. W starej klasie jest koleś, którego żarty podobaly się wszystkim. Oprócz mnie, bo ja uznawałem że są "le żenua". Na prawdę, stały na cholernie niskim poziomie. Jeszcze co, jestem antymodny. Wszystko czym się ludzie jarają, to jestem anty.
Mimo tego, potrafię się dogadać z większością osób. Mam dość specyficzne poczucie humoru, jestem otwarty, mimo samotniczego trybu życia. Ostatnio byłem w szpitalu, poznałem chłopaka który jest raperem. Innej muzyki oprócz Hip-Hopu nie słyszał niegdy w życiu. Ćpał, chodził po poprawczakach. I co? Świetnie się dogadaliśmy. Mam też jednego przyjaciela, który to niestety wyjechał do Bolesławca (pozdro Krychu!). Też, inne zainteresowania, poziom inteligencji i figura. Ale największe tajemnice życiowe mogę powierzyć tylko jemu. Ja po prostu muszę szukać ludzi po przejściach, bo kolega ze szpitala wiadomo, poprawczaki a i Krychu najszczęśliwszego dzieciństwa nie miał. Ja wychowałem się bez ojca. Wierzę, że ktoś kto doświadczył jakiegoś nieszczęścia szybciej mnie zrozumie.
Teraz zadać sobie pytanie, dlaczego gdy spotkałem się z takim niezrozumieniem nie zostałem emo? Jestem zbyt oryginalny na to. Mam swój własny styl i uważam się w tym za lepszego, niż taka pseudo-inteligencja (jak moi "koledzy" z klasy, którzy by każdy każdego potopił w łyżce wody, a reprezentują chamstwo i wieśniactwo), czy właśnie emo i inne idiotyzmy. Uważam, że człowiek się liczy, a nie jego wygląd, wiara, muzyka, gry czy narodowość (z wyjątkiem "hanysów"). Nikomu nie przypinam od razu etykietki, jak robi to 90% ludzi na świecie. Bo nawet sąsiad, mimo "hanystwa" jest fajnym gościem. Tylko że to oni najpierw przyklejają etykietkę mi.
Na koniec, wspominał ktoś o libido? Jedyna dziewczyna która mi się podobała okazała się szmatą, bo pomagała w poróżnianiu mnie z przyjacielem, co o mało się im nie udało. Uważam, że trzeba się trzymać od miłości w tym znaczeniu tego słowa jak najdalej. Osobiście nie planuję zakładania rodziny, lecz życie pustelnicze, ale wiem że to spada jak grom z jasnego nieba.
PS. O ja, ale przemówienie wyszło! Dawno się tak nie rozpisywałem

.