Eee... wat? Nie wiem, po prostu znalazłem je gdzieś w bardzo starej kopii danych i spodobały mi się, to przeczytałem

Tak już mam.
Nowe filmy, komiksy bądź książki mają to do siebie, że uwielbiają pomijać niewygodne lub wymagające deczko większego pomyślunku szczegóły. Cholerne hollywoodzkie tradycje

Z praktycznego punktu widzenia, to właściwie ciągle odbywamy podróż w czasie, ale tylko z określoną prędkością i tylko "w przód". Póki co, stosunkowo potwierdzone teorie wskazują na to, że (na razie) jest możliwa za pomocą prędkości/grawitacji tylko zmiana prędkości płynącego dla nas czasu pomiędzy niemal zerem a prędkością ziemską. Teoretyzuje się, że przekroczenie prędkości światła lub wpadnięcie w horyzont zdarzeń czarnej dziury może cofnąć nas w czasie, ale... no właśnie. Prędkość światła jest we wszechświecie prędkością nieprzekraczalną, a chyba nie wystarczyłoby życia całego wszechświata, żeby ujrzeć, jak właściwie kończy obiekt lądujący w czarnej dziurze...
A co do tunelu - czy właściwie nie spowodowałoby to "przeniesienia" części grawitacji, a co z tym idzie, efektu spowolnienia czasu do wyjścia po drugiej stronie? Przebywanie w takim polu to też byłaby podróż w czasie, ale tylko w jedną stronę, i to "w przód".
Ale właściwie, to wszechświat przy takiej np. gwieździe neutronowej byłby rzeczywiście młodszy, niż gdzie indziej... ale to i tak nie współgra z typowym marzeniem ludzkości: być tu, tak jak teraz jestem, ale X lat wcześniej. Cóż, nic nie jest idealne
