przez swirekster w 18 Sty 2015, 02:25
'Kolejny raz Zona okazała być się dla mnie łaskawa. Po głupim wypadku na wyprawie w anomalii, udało mi się wreszcie odzyskać część zaopatrzenia z ciała Szarego. Mówiłem mu, że ten cholerny detektor jest wadliwy! Jego plecak był niemal zupełnie przepalony, to samo stało się z magazynkami, które mu schowałem godzinę przed jego śmiercią.
Jednak biedny drań okłamywał mnie. Przez cały czas miał przy sobie cholerną kasetkę z biżuterią!!! Pamiętam jak nie chciał się nawet dorzucić do tego detektora, mówił że ruble mu się skończyły i nie ma do oddania nic w zamian. Sam musiałem wymienić mój pistolet i błagać przeklętego Brodacza, żeby dał mi jakikolwiek sprzęt mierniczy. Pieprzona ironia losu.
Szary sam był sobie winien.
Gdyby nie trzymał tych błyskotek dla siebie, kupilibyśmy coś lepszego i nie leżałby teraz tam, spalony na popiół. W kasetce był list do jego żony, widać chciał jej sprawić prezent. Nie zostawił jednak adresu, więc nawet nie mogę do niej napisać. Nigdy się nie dowie, że zbytnia troska o nią doprowadziła go do grobu. Jedyne co mogę, to wymienić je za coś sensownego w magazynie Skadowska.
Ten dureń, Sowa, będzie pewnie łasy na klejnoty. Może nawet uda mi się odzyskać mój pistolet.
Notka: Nigdy nie gromadź szmelcu, który w danej chwili może ci się opłacić zwyczajnie spylić za coś co pomoże ci przeżyć, za chwilę możesz być bogatym trupem. Zona gardzi chytrymi cwaniakami. Dobrze się zastanów co jest więcej warte. Tutaj każda chwila, w której jeszcze oddychasz jest cenniejsza niż całe złoto świata.''
''Sowa mnie wykiwał! Zabrał naszyjnik i wcisnął mi jakiś rozpadający się szajs. Mówił że towar pierwsza klasa, że niesie na trzysta metrów. Nie mam już nic. Nie pozostaje mi nic innego...
Karabin jednak wystrzelił, już narobiłem w spodnie, kiedy ci samotnicy spostrzegli jak celuję do nich, leżąc w błocie po pas. Przecież widziałem na Skadowsku że mieli dobry sprzęt! WIDZIAŁEM ŻE MIELI.
Z ciała jednego udało mi się wyszperać tylko trochę pieniędzy, gdybym nie trafił go w łeb, to gazmaska była by w sam raz dla mnie, ale przepadła. Jeszcze buty mu zdjąłem, bo w moich zimno.
Nie mieli przy sobie sprzętu który widziałem w bazie. Pewnie ubezpieczyli się i mają gdzieś ukryty schowek. Lazłem za nimi przez cały dzień a nie znalazłem...
Jeśli wrócę do bazy z niczym, umrę z głodu w ciągu paru dni.
Drugi z nich jeszcze oddycha...
Czuje się jak ostatnie ścierwo. Kiedy ten drugi otworzył oczy, przyłożyłem mu cholernego gnata do ust. Krzyczałem, żeby powiedział, gdzie schowali... Płakał, bał się. Pokazywał zdjęcie swojej dziewczyny. Gdzie schowałeś Fanty?! Gdzie schowałeś?! Krzyczałem a on płakał. Powiedział... Powiedział że jeśli zabiorę, to równie dobrze mogę go zostawić by skonał, bo to wszystko co ma, by przeżyć. Przestraszyłem się, ze się zemści. Zacisnąłem palec na spuście.
Moja dusza jest martwa. ''
-
Za ten post swirekster otrzymał następujące punkty reputacji:
Mito, Strielok Jar.