#specjaliściforumsztaklerpeel
Dziku napisał(a):Ta cala sytuacja na wschodzie pokazuje tylko, jak bardzo Zwiazek Socjalistycznych Republik Europejskich i ich alfons USA sa bezsilni wobec wroga ktory posiada lepsze zaplecze technologiczne niz jacys kozojebcy chowajacy sie w gorach.
Zakładając, że im chodzi o otwartą konfrontację, co jest raz po raz poddawane w wątpliwość. UE kierują figuranci. Ukraina jest traktowana jako rosyjska strefa wpływów. Serio uważasz, że oni byliby się za "wolność naszą i waszą" i wychodziłoby im to tak nieudolnie? Nie są wszechpotężni, ale nie są też całkowicie bezsilni.
Tajemniczy napisał(a):Tam trzeba decyzji pomyślanych a nie na łapu capu bo takie coś może się skończyć nowym konfliktem światowym. Anglicy mają wysłać ekspertów i to jest dobry pomysł
Nie licząc tych Holendrów, których współobywatele są rozpieprzeni po kilometrach kwadratowych, to Zachód ma jednak w dupie co się tam dzieje. Trochę podniety w mediach nie oznacza zaangażowania. Kwestia walki o strefy wpływów, a nie o biednych uciskanych Ukraińców.
Putin nie jest wszechmocny. Ma swoje zaplecze. Nie wiemy, jakie panują rzeczywiste stosunki na Kremlu. Można jedynie podejrzewać, że jest tam niejeden konflikt interesów i zakładając silną pozycję Putina może on próbować równoważyć wpływy. Nie rozumiem skąd założenie, że Putin jest nieobliczalny - w kontekście: szalony. Nie każe ludziom wpie*dalać wróbli z drzew, ani nie buduje czołgów o wadze tysiąca ton, więc chyba jeszcze trochę mu do szaleństwa brakuje.
Pomagac Ukraincom? Banderowcom, ktorzy rownie chetnie zarzneli by Polakow? Nie ma szans.
[...] Najchetniej to bym poszedl na uklad z Putinem i jebnal bym im rozbior, aby kresy znow byly nasze. Mozecie sobie mowic o Putinie co chcecie, ale to jedyny czlowiek na swiecie, ktory ma jaja zeby sie sprzeciwic hamerykancom.
Nie każdy Ukrainiec to banderowiec. A na wschodzie są wobec nich jawnie wrodzy - nie tylko Donbas, ale także Czernihowszczyzna, skąd pochodzi mój znajomy i od którego mam też trochę świeżych informacji. Ukraińcy musieliby mieć postawioną dość jasno sprawę "Bandery niet", jednocześnie należałoby wspierać "alternatywne mity założycielskie". Można zwrócić choćby uwagę na ich flagę - odwołują się do Rusi Halickiej. Jakkolwiek można na ten temat spekulować, to lepsze niż OUN/UPA. Należałoby - ze środków MSZ - łożyć na nowe elity, które wybrałyby bardziej przychylną Polsce opcję. Czy to kosztowne? Owszem. Ale i potrzebne; ponadto nie każdy wydatek pieniężny musi się zwrócić również w pieniądzach. Oczywiście wpierw należałoby pozbyć się u nas aktualnie zarządzających decydentów.
Branie Kresów od Putina to po pierwsze prowokacja z jego strony (świadczy o tym chociażby szczekanie Żyrinowskiego), po drugie - nawet gdyby oferta była wolna od kruczków (typu pewien rodzaj uzależnienia od niego, chaos wewnętrzny) - strzał w głowę. Automatycznie Polska stawiana jest w jednym szeregu z Rosją, negatywna kampania przeciw Polsce jeszcze by się nakręciła. Twierdzenie "weźmiemy nasze kresy" na hurra jest idiotyczne. Oczywiście, można się na nie nasadzać, ale powoli, z rozmysłem i samodzielnie.
Ukraińcy muszą sami chcieć przyjść. Może się to stać dopiero, jak zaorzemy własny ogródek i się wzbogacimy. Wtedy te, jak mi znajomy recenzował, błotniste drogi pięć kilometrów od Lwowa mogą pomóc. Im niżej upadną, tym chętniej przyjmą pomoc, oczywiście obwarowaną ukrytymi warunkami. Polska dla Ukrainy musiałaby się stać tym, czym Niemcy dla Polaków. Chodzącą kasą pożyczkową.
Putin to niejedyny człowiek, który "ma jaja sprzeciwić się" Amerykanom. Ich jest więcej, a niedostrzeganie ich świadczy tylko o tym, że się tym nie interesujesz. Poza tym stawanie okoniem często jest bezsensowne. No i wreszcie - nie ma dobrych opcji, stawianie na Obamę, Putina, Ping-Ponga, Merkel czy kogokolwiek obcego jest "średnio" rozważne.
trolololo napisał(a):Banderowcom, ktorzy rownie chetnie zarzneli by Polakow
To było dawno temu, Jakoś do niemców nic nie masz.
A czy głowa niemieckiego państwa gloryfikuje Hitlera?
trolololo napisał(a):Najchetniej to bym poszedl na uklad z Putinem i jebnal bym im rozbior, aby kresy znow byly nasze
To byś musiał się zgodzić na oddanie Niemcom śląska, poza tym po co nam kresy wschodnie, nic tam nie ma
Nic nie trzeba im oddawać. Jeden z argumentów, który mnie niebotycznie wpienia. Zmiany granicy wschodniej i zachodniej nastąpiły na podstawie odrębnych umów. Granica z RFN była osobno potwierdzona w 1992. Mogą się więc walić, co najwyżej próbując podważać układ pojałtański, ale mają kiepskie podstawy prawne, historyczne jeszcze mniejsze, bo przewalili wojnę.
Ratyfikacja granicy polsko-radzieckiej - 5 II 1946. Ratyfikacja granicy polsko-niemieckiej - 16 I 1992. Swoją drogą tu i ówdzie się wspomina, że Ukraina ma ustalone granice tylko "na papę".
Tajemniczy napisał(a):Cytując Ferdka Kiepskiego "No, ale po co?", nie mielibyśmy z tego żadnych profitów, no co najwyżej skrajna prawica miałaby święto.
Uwielbiam pojęcia "skrajna prawica". W zależności od przyjęcia konkretnych kryteriów to co innego, więc po prostu napisz, kogo masz na myśli - RN, ONR, MW, NOP. Przy czym to nie do końca prawda.
Tajemniczy napisał(a):Zachodnia Ukraina to pod względem gospodarczym teren zacofany, [...] Ani przemysłu, ani jakichś wielkich inwestycji, jedynie turystyka i agroturystyka co najwyżej, jest rolnictwo ale i te też nie rozwija się.
I na tym polega jego siła. Nikt obecnie, poza ekstremą, nie czai się na te tereny. Ukrainy nie stać na zagospodarowanie lwowszczyzny i Wołynia. Ludzie często pozostawieni samym sobie. I pewnego dnia przychodzi Polak z kabzą kasy, mówi - "dam ci pracę, bądź moim współpracownikiem". Jeśli traktowałoby się Ukraińców jak ludzi, a nie hołotę, większość z nich byłaby wdzięczna. Poparcie dla banderowców by zmalało. Często oni sami by zmienili front. Tylko wymaga to dwóch rzeczy: uporządkowania własnego terenu i podejścia partnerskiego.
Tajemniczy napisał(a):Tereny te byłyby wielką pompą która by zasysała nasze pieniądze - zmiana dowodów, praw jazdy, nazw ulic na polskie, sądownictwa, służb bezpieczeństwa etc etc to wszystko kasa. Jakby Kresy zaczęły robić na siebie po 20 latach to byłby cud.
Nie patrz tylko przez perspektywę III Rzplitej, bo wykrzywia obraz. Są przecież inne opcje, a obecnie nawet nie ma cienia szansy na przyłączenie Lwowa, Łucka, Tarnopola, Stanisławowa. Natomiast gdyby... babcia miała wąsy... Dokumenty - urząd bierze stówę. Liczyłem kiedyś ludność zachodnich obwodów, wychodzi jakieś 10 milionów. Czyli zmiana dokumentów to 100 milionów na prawo jazdy, 100 milionów na dowód rejestracyjny, 100 milionów na paszport, 100 milionów na to i tamto. Ile by wyszło miliardów? Kilka. Ile kosztuje nas biurokracja?
ku*wa, jeśli zakładamy sytuację hipotetyczną, to weźmy pod uwagę możliwość zmiany warunków w jakich to następuje. Tak, to byłyby miliardy. Ale automatycznie otwierają się nowe rynki zbytu, mogą powstać nowe firmy. Istnieje jednak trochę więcej możliwości, niż suche pompowanie pieniędzy na "chujwieco". Patrząc w ten sposób nic się nie opłaca. Po co robić park, jak można sprzedać działkę i postawić fabrykę, przecież to bardziej opłacalne.
Terytorium i ludność zawsze się przydają. Chcąc prowadzić samodzielną politykę potrzeba obu tych rzeczy. To mniej-więcej te powody, dla których Malta, republiki bałtyckie i Czarnogóra są na marginesie.
Grzechu300 napisał(a):Zresztą jeszcze parę lat, i zamiast dwóch bloków Ameryka-Rosja będą dwa bloki Ameryka-Chiny.
Już są. A Chiny też poszerzają terytorium, wchodzą w konflikty z Filipinami, Japonią, Wietnamem - tyle, że to nie jest medialne. Rosja jest w modzie, Chiny nie.
Grzechu300 napisał(a):Musiał zareagować aneksją - gdyby Ukrainę podpiąć pod Unię
Ale Ukrainy nie włączyliby do Unii, tak jak nie włączą do NATO i tak, jak żałują włączenia Polski i krajów nadbałtyckich (do Paktu). Tam niespecjalnie jest co drenować, to jest teren tradycyjnie uznawany za rosyjską strefę wpływów, większość istotnych sektorów jest pod kontrolą oligarchów. O Polskę mogli jeszcze zawalczyć, ale tam im "za daleko". Dla Amerykanów Europa Wschodnia nie jest ważna, Brytyjczycy i Francuzi patrzą na to nieco inaczej, a Niemcy już są zjednoczone i drenują Polskę, więc po wuj im Ukraina? Ten kraj jest ważny tylko dla Polski, Rosji i Białorusi - w mniejszym stopniu dla Kazachstanu.