Nie ma miłości, jest tylko żądza. Nie do człowieka, a do pieniądza.
Dziękuję Ci Boże, za te wspaniałe dni, bez których nie mógłbym teraz żyć. Dziękuje Ci za te wspaniałe chwile, bo w swym życiu nie miałem ich aż tyle. Za wszystkie spędzone w samotności i za te szczęśliwe, pełne miłości...
Mam wiele takich utworów, ale cholera jak sobie akurat przypomniałem ten to nostalgłem tak w ch*j mocno, że nie wiem jak to opisać. Znany kawałek z lat 90, zawsze gdzieś w radiu się panoszył i kojarzy mi się z podróżami za małolata. Te początkowe melodie to jakbym wertował kartki ze swojego życia, mnóstwo wspomnień związanych z poszczególnymi motywami utworu...
Za ten post Tormentor otrzymał następujące punkty reputacji: