No dobra, po pierwsze - jak do jasnej cholery można nie dać człowiekowi noża na początku gry, a jak już to najpierw każąc mu tym nożem zabić pijawkę...

Bo tak szczerze powiedziawszy to o wiele łatwiej mi się walczyło nożem z trzema pijawkami w Misery niż z jedną tu. No tak szczerze to gdyby nie fart, to bym bydlęcia nie ubił.
Dwa, już udało mi się tę Gwiazdę oddać sidorowi, restart gry pomógł.
Trzy, Radeon HD 5770 & Phenom X4 9500 (2.2GHz) & 4GB RAM & tyleż samo pliku wymiany. Ale w sumie nie wiem, jakie to ma znaczenie, skoro przy koaligacji w Menedżerze Zadań ustawionej na wszystkie rdzenie lub tylko jeden ten jeden jest użyty i to w 100%, przy ustawieniu na 2 rdzenie jeden jest użyty w ok. 70%, a drugi w ok. 40%. Z GPU jest też dość ciekawie, bo zwykle użycie oscyluje w ok. 20%, ale czasem podbija do stu na jakąś minutę lub dwie. Obserwowałem monitoringiem z MSI Afterburner. FPSy w Kordonie oscylują w okolicach 15.
O ile jeszcze mogę zrozumieć tę całą akcję w Pieczarze ze względu na cały ekwipunek gracza, to jednak podejście do kłesta z brzytwą Wilka zajęło mi dość długo. Bo no wybaczcie, ale te paranormalne pijawki wybuchające anomaliami w Pieczarze były już ekstremalnie groźne, a co tu dopiero mówić o etapie, w którym biega się z kałaszkiem z jednym magazynkiem, obrzynem z garścią nabojów i półautomatem ze stu pięćdziesięcioma pestkami. Ja tam zwyczajnie przyciągnąłem ich uwagę i pobiegłem do miejscówki, z której wyganiało się bandytów, wspiąłem się po drabinie, wskoczyłem na dach niższego budyneczku i stamtąd prułem w te sześć bydląt. Wystrzelałem się z prawie całej amunicji, ale się udało.
A jeśli chodzi o zombie...

nie wiem, jaki chory po*eb coś takiego wymodził, ale chyba bym mu wygarnął czymś w łeb. Nie dość, że cały legion, to jeszcze połowa nieśmiertelna, a od drugiej połowy można zemrzeć na radioaktywność. No i jeszcze to, że zabijają opancerzonego Naznaczonego jednym machnięciem łapy. No i jeszcze sprawa tego, że młotek ze schowka to jedyna skuteczna przeciw nim broń. Nie narzekałbym, gdyby można było chociaż do nich podejść bez umierania na napromieniowanie.
A tak to zawlokłem ich za sobą do wioski kotów, po czym gdy stalkerzy walczyli z tą zarazą, to ja podchodziłem od tylu i waliłem młotkiem po tych łysych glacach

A co do zadań pobocznych... Przynajmniej będzie co robić w Zonie.
A tłumacza bym powiesił za odwłok za tę niesamowitą ilość wielokropków napstrzonych w tekście. Normalnie jak mucha po ciepłym monitorze. Już dwa razy się leczyłem na raka oczu przez te kropki. Normalnie za karę zmusiłbym go do przeczytanie tego, co napisał. Serio.