Ciary po plerach aż spływają jak słyszę ten kawałek. Od razu czuję się jak w onirycznych koszmarach Lovecrafta, niczym mieszkaniec mglistej zatoki, gdzieś w Nowej Anglii. Sikam z euforii, a zarazem strachu. To nie jest zło, jakie znamy. To nie szalony i autodestrukcyjny Assur, czy zbuntowany Lucyfer. To raczej zimne zło sprzed początków czasu, Aryman...
Nie ma miłości, jest tylko żądza. Nie do człowieka, a do pieniądza.
Dziękuję Ci Boże, za te wspaniałe dni, bez których nie mógłbym teraz żyć. Dziękuje Ci za te wspaniałe chwile, bo w swym życiu nie miałem ich aż tyle. Za wszystkie spędzone w samotności i za te szczęśliwe, pełne miłości...