DarkAvenger1989 napisał(a):Problem w tym że stosuję oba style. Bawie się we frakcje ale lubie czasem na coś zapolować.
Bywają momenty że jest do zabicia kontroler, buber, chimera czy nibyolbrzym, i naparzam go z odległości to dobrze byłoby wiedzieć ile jeszcze musze napierniczac patafiana. A w sumie z stalkerami nie potrzebuje tego wiedziec bo ze snajperka raczej biegam.
Ja biorę zawsze znajomość mutantów (bo znajomość ludzkiego ciała mnie wkurza - jak widzę regenerujące się HP u NPC, to taka kur♥ica mnie bierze, że wolę nie wiedzieć, a poza tym i tak po 4 hitach z przeciwpancernej amunicji padają nawet goście w egzo), później wykrywanie wroga (przydatne w walkach z kotami, psami, które lubią flankować gracza i pijawkami z oczywistych powodów, a od anomalii mam śrubki, zresztą pola anomalii znam dość dobrze), jako trzeci nigdy nie mam pomysłu, ale Łowca wydaje się najlepszy (możliwy instakill z TOZ-a + dodatkowa forsa zbijana na mutantach)
Idealny napisał(a):1. Dlaczego moi kompani nie używają granatników, ani zwykłych granatów ?
2. Dlaczego npc nie rzucają granatów ?
1. Bo nie umieją przełączyć się na inny tryb strzału i nie są przystosowani do korzystania z podlufowych granatników (ktoś zgłaszał parę stron temu, że po kilku strzałach kompan przestaje ładować granaty), a co do granatów ręcznych - patrz pkt. 2.
2. Granaty i tak są śmiesznie słabe, a poza tym nawet te tzw. fixy na "NPC grenade spray" i tak nie działały, a nie wyobrażam sobie grania w TFW, gdy np. miałbym walczyć przeciwko 5 bandytom wyposażonym w obrzyny i rzucających mi hurtowe ilości granatów wprost pod moje nogi zza osłony z odległości 60 metrów (a mniej więcej tak wyglądały walki z bandytami na Wysypisku czy z Monolitem na placu budowy w Limańsku)
Proszę państwa, sto pięćdziesiąt kilometrów na godzinę w ciągu kilku sekund, wspaniały wynik. Gdyby w ten sposób można było wypie*dolić z polskiej polityki tych wszystkich śmieci z Okrągłego Stołu, Leszka Millera, byłoby… cudownie i każdemu bym ku*wa kupił po takim Ferrari, byleby w piz*u pojechali tym PROSTO do swojego ukochanego… Izraela. SYJONIŚCI Europy, jedźcie do siebie! Pozdrawiam, Zbigniew Stonoga. Nie jestem antysemitą!