przez Universal w 14 Kwi 2014, 19:44
Dobra, wsio fajnie, ale jak bywam u lekarza, a widzę dwie-trzy pukwy "one tylko na minutkę po podpis", a potem siedzi pół godziny, to się ludziom nie dziwię, że nawet młodej, której w teorii nic nie dolega, nie chcą puścić.
Kiedyś poszedłem po podpis u siebie na jakimś papierku, bodajże potrzebowałem podpis rodzinnego pod coś przed studiami. Odczekałem swoje dwie (?) godziny, w międzyczasie przyszła pewna pani (której już nie zapomnę i czasem ją widuję), zarejestrowała się i wyszła. Potem, kiedy już wszedłem, przyszła i zaczęła pyskować, że ja jej się wbiłem w kolejkę. W rzeczywistości stara pipa była dwie osoby za mną i wepchnęła się także przed nie. Na ich miejscu bym nie odpuścił, ale jako że byłem już w środku, tylko wspomniałem lekarce o słyszanej przez ścianę tyradzie skierowanej przeciwko mnie. Ta natomiast wzruszyła ramionami i zapytała:
- Pani X?
Ja skinąłem głową, a ona się tylko uśmiechnęła z politowaniem i powiedziała, że zna ten przypadek.
Morał z tej historii taki: albo się przepychasz, albo "giniesz" i ja się tym ludziom nie dziwię. Za dużo cwaniactwa się nazbierało, by móc komuś "dać" tę minutę czy dwie, bo później się jest dymanym bez pardonu.