Wpienia mnie to, że rano uciekł mi jedyny pociąg do Warszawy, bo kumpel z którym miałem jechać zaspał

No ale to nic, wsiadłem z kumplami do samochodu i podróż zakończyłem jakieś 50 km od domu, na starym passacie pijanego rolnika

Wyjeżdżając ze swojego podwórka, gdzie widoczność miał całkiem dobrą, wyleciał mi wprost pod maskę. Znowu muszę wymienić cały pas przedni, przednie lampy, zderzak, no i wyklepać trochę maskę - całe sczczęście nie rozwaliło mi chłodnicy a podłużnice są całe. Laweta kosztowała mnie dwie stówki, a kolejne cztery muszę włożyć w szrota.
No i nie stety, nie zjawiłem się na imprezie, na którą z niecierpliwością czekałem tyle czasu. No nic, nie poznam wielu fajnych gości z tego forum i to mnie wpienia gorzej niż ta cholerna stłuczka

A nikt inny mnie nie chciał zawieźć, Bo do warszawy daleko i zaraz po przyjeździe by się w niej pogubili

Samochód jest już przygotowany do remontu, więc wygląda tak:

Nie ma miłości, jest tylko żądza. Nie do człowieka, a do pieniądza.
Dziękuję Ci Boże, za te wspaniałe dni, bez których nie mógłbym teraz żyć. Dziękuje Ci za te wspaniałe chwile, bo w swym życiu nie miałem ich aż tyle. Za wszystkie spędzone w samotności i za te szczęśliwe, pełne miłości...