Co mnie najbardziej rozczarowało w S2?
Bestiariusz.
Liczyłem na wiele nowych mutantów. Miałem nadzieję Zona, którą znamy z oryginalnej trylogii wciąż skrywa masę tajemnic i wiemy o niej tyle co nic.
Tymczasem dostajemy dokładnie te same mutanty co w trylogii, w dodatku zamiast usprawnić je, to pogorszono.
Pijawki - w trylogii rzadko spotykane i wywołujące strach, w dwójce są po to tylko aby nas irytować przy wędrówkach.
Kontrolery wyglądają na jakoś bardziej upośledzone niż w trylogii, zamiast strachu budzą śmiech. Z
burerami jest niewiele lepiej. Jedne i drugie obdarto z ich przerażających charakterów.
Psy są nawet spoko, ale spotykamy je rzadziej niż pijawki, powinno być odwrotnie. Coś tu się twórcom pomieszało.
Walka z
nibyolbrzymem trochę irytuje, gdyż nie można unikać trzęsień ziemi poprzez skakanie, jak w trylogii.
Mięsacze, Snorki, Poltergeisty są spoko i nie będę się czepiał.
Zauważyłem jedynie dwa nowe mutanty - Koty i Łosie.
Koty są ciekawe, łosie tak średnio. Niemniej jednak, dwa zwierzako-podobne mutanty to zbyt mało, aby na nowo zaszokować gracza, który jest głodny aby odkrywać nowe sekrety zony.
Pamiętam jak 12 lat temu przeglądając stalker.pl trafiłem na ten artykuł:
https://stalker.pl/2012/11/04/stalker2- ... -potworow/I wiecie co? Omal się nie zesrałem z ekscytacji na widok tych dziwadeł.
Liczyłem w S2 na coś podobnego, tymczasem dostajemy jedynie sympatyczne łosie i kociaki.