przez Valentino w 02 Wrz 2008, 15:23
Jak dla mnie film genialny - spokojny, z przemyślanym każdym nawet ruchem kamery, dźwiękiem i gestem bohatera. Nie ma tu żadnej szybkiej, 'zapierającej dech' akcji - prawie cały film to wędrówka, której towarzyszą filozoficzne (pochwała dla ich autorów) bardzo mądre rozmowy. Jest też łatwy w odbiorze, bo cały jego sens jest niemal wyśpiewany pod koniec przez stalkera - niczym Monk tłumaczący rozwiązaną sprawę.
Chodzi o obawy człowieka przed samym sobą i tym, że może się z sekundy na sekundę wyrzec czegoś, za co jeszcze przed chwilą mógłby oddać życie. W końcu cała trójka ryzykowała je, wybierając się do Zony, i trzeba chyba pierwszą połowę filmu przespać, by tego nie dostrzec.
A co Spoiler się dzieje potem? Naukowiec i pisarz nie chcą iść do Pokoju (czy, jak wg. niektórych napisów, Komnaty) by spełnić swe życzenie - całą wędrówkę są strasznie pewni siebie, przez cały czas jej trwania myślą o korzyściach i szczęściu, jakie ich spotka. Kiedy jednak są obok Komnaty, mają ją na wyciągnięcie ręki, wypierają się swego, z obawy o swoją podświadomość - jedynie stalker "wierzy" do końca. Scena, w której płacze przy żonie dobitnie dowodzi jego zawodu i rozczarowania, jest też krytyką obecnych ludzi, ich zachowań tego typu - że zbyt szybko dają za wygraną, a wiele rzeczy, do których nie dojdzie, mówią na pokaz." Spoiler
Dobranie pozostałej dwójki też czegoś dowodzi - pisarz i naukowiec - dwie profesje, zawody, które na pierwszy rzut oka budzą uznanie. Tutaj to oni okazali się najsłabsi - nawet naukowiec, choć z znanym tytułem, wykształceniem i inteligencją, okazuje się słaby jako człowiek. Jest to wyraźne zaznaczenie, że intelekt nie zawsze ma się do życiowej mądrości - to ta różnica pomiędzy nauką a filozofią.
Ostatnio edytowany przez
Valentino, 21 Wrz 2008, 01:43, edytowano w sumie 1 raz